Kto powiedział, że walentynka musi być w kolorach "miłości"? A no nikt:) Korzystam więc z okazji i moja walentynka już pachnie wiosenną miętką:) Ech... I znów ścinkowa kartka:)
Jak już wymyśliłam jak ma wyglądać całość to okazało się, że nie mam ani stempla, ani dziurkacza czy wykrojnika w kształcie serca (!). Na ratunek przyszła mi tekturka, którą odrysowałam kilka razy na różnych papierach i nożyczki poszły w ruch. Samą tekturkę i jedno wycięte serduszko okleiłam taśmą dekoracyjną w paski... tak, żeby wyszło w kratkę;). Wszystkie serduszka na kosteczkach, całość delikatnie rozbieliłam gesso.
Co prawda do malin jeszcze daleko ale czekolada zawsze pod ręką;) Słodko się zrobiło, prawda?
Dacie wiarę, że różowe hortensje to moje pierwsze zakupione kwiatki! Schowały się na dnie pudełka i czekały na swoją kolej:) Całość warstwowa, postrzępiona, ubrokacona i zrobiona z resztek po albumie... ale o tym innym razem:)
Jak to jest, że czasem jak coś kupię to używam do znudzenia a czasem to coś musi odleżakować swoje. Podobnie było z tym rowerowym wykrojnikiem, pamiętam jak jeszcze było ciepło jak szłam odebrać paczkę:)
Połączenie czerwieni z niebieskim nie jest takie proste jak się wydaje bo miałam problem ze znalezieniem papieru w takim odcieniu... Na szczęście mam kogoś, kto mnie zawsze poratuje w potrzebie:) Dzięki Basiu:)
U wszystkich zrobiło się już mega świątecznie... to i ja nie pozostaję w tyle! Mnie też dopadło szaleństwo z papierem craftowym, który jak dla mnie ma jedną wadę... trzeba trochę cierpliwości, żeby się wszytko ładnie skleiło. Może to kwestia papieru, nie wiem.